CHOLERNIE DALEKO DO...

1. Ot, zwykły dzień półżaglem przecięty,
   Wcale nie taki długi rejs.
   Z szuwarów w szuwary do wody przygiętych
   I tyle dobrze znanych miejsc.

      Na skrawku nieba wyciętym przez bulaj
      Zamieszam masztem zupę z gwiazd.
      Znów fala za falą do burt się przytula
      I tak cholernie, na szczęście cholernie,
      Na szczęście cholernie daleko do miast.

2. A w maszty noc znów wplata księżyc,
   Na wodę srebra sypnie garść.
   Pijane żurawie deszczowej tawerny
   Próbują krzykiem straszyć czas.

      Na skrawku nieba wyciętym przez bulaj
      Zamieszam masztem zupę z gwiazd.
      Znów fala za falą do burt się przytula
      I tak cholernie, na szczęście cholernie,
      Na szczęście cholernie daleko do dnia.

3. A blaski świec wypełnią twe oczy
   I dłoniom się spełniła dłoń.
   Ach, zgubić się z Tobą, się Tobą otoczyć,
   Spiesznych oddechów przeżyć sztorm.

      Na skrawku nieba wyciętym przez bulaj
      Zamieszam masztem zupę z gwiazd.
      Znów fala za falą do burt się przytula
      I tak cholernie, na szczęście cholernie,
      Na szczęście cholernie daleko do dna.


  • Zejman & Garkumpel
  • -
  • -