Banner - klub żeglarski tryton
Print

FAJNA FERAJNA

Wykonawca: Cztery Refy

Słowa: Andrzej Nowicki

Muzyka: -


ver.1.

1. Szliśmy we czterech, jasny gwint! | e H7 e
   Dął przez dni szereg ostry wind,  | G D G E7
   W ciemnej pomroce dyszał port,    | a E7 a E7 a
   Szliśmy ponurzy, jak na mord.     | e H7 e

Ref.: Fajna ferajna nas tam szła:    | a E7 a E7 a
      Jim, Pat O'Kinah, Szpunt i ja. | e H7 e H7
      Fajna ferajna nas tam szła:    | a E7 a E7 a
      Jim, Pat O'Kinah, Szpunt i ja. | e H7 e

2. Jeszcze się wściekał, jeszcze łkał
   Szkwał, co chmurzyska nisko gnał.
   Zimno okrutnie, trudno znieść,
   Może by wódy dali gdzieś?

      Piliśmy dużo, no bo cóż,
      Każdy w kieszeni miał swój nóż.
      Fajna ferajna nas tam szła:
      Jim, Pat O'Kinah, Szpunt i ja.

3. Rachunek w knajpie zliczył Szpunt
   Funtów szterlingów cały funt.
   "Zapłacić nożem" - wyrzekł Pat -
   I cztery noże w stołu blat.

      Szynkarz się zgodził, no bo cóż,
      Kiedy zobaczył w stole nóż.
      Szynkarz się zgodził, noże wziął,
      A my poszliśmy dalej z mgłą.

4. A gdy na statku wybuchł bunt,
   To na ostatku strzelał Szpunt.
   Ja wtedy szczeniak, ale już
   W ręce pistolet, w drugiej nóż.

      Fajna...

ver.2.

   Szliśmy we czterech, jasny gwint!
   Dął przez dni szereg ostry wind,
   W dymiącej chmurze dyszał port,
   Szliśmy ponurzy, jak na mord.

   Jeszcze nas ciskał, jeszcze trwał
   Szkwał, co chmurzyska nisko gnał.
   Fajna ferajna nas tam szła:
   Jim, Pat O'Kinah, Szpunt i ja.

      Fajna ferajna nas tam szła:
      Jim, Pat O'Kinah, Szpunt i ja.

   Ochroń mnie Boże, nie chciałbym
   Żeby mnie nożem kiedy Jim,
   A wnet po gościu zniknął ślad,
   Kiedy mu gardło rozciął Pat.

   A gdy na statku wybuchł bunt,
   To na ostatku strzelał Szpunt,
   Ja wtedy szczeniak, ale już
   Łapy w kieszeniach, no i nóż.

      Fajna ferajna nas tam szła:
      Jim, Pat O'Kinah, Szpunt i ja.

   Mrok gęstniał ciągle, jak to mrok,
   We mgle łomotał suchy krok,
   Ślepa uliczka, ślepa noc
   I tajemnicza nocy moc.

   Zgubieni do cna pośród mgły,
   Ani rozpoznać, kto kim był.
   Fajna ferajna nas tam szła:
   Jim, Pat O'Kinah, Szpunt i ja.

      Fajna ferajna nas tam szła:
      Jim, Pat O'Kinah, Szpunt i ja.

   Zimno okrutnie, trudno znieść,
   Może by wódy dali gdzieś,
   My nie bogaci, ale cóż,
   Zapłacić za nas może nóż.

   I światło nikłe błysło gdzieś,
   I już my pod finglem "Zdechły pies".
   Fajna ferajna nas tam szła:
   Jim, Pat O'Kinah, Szpunt i ja.

      Fajna ferajna nas tam szła:
      Jim, Pat O'Kinah, Szpunt i ja.

   Piliśmy nieźle, już to już,
   Każdy przy krześle swym wbił nóż,
   Rachunek w szynku zliczył Szpunt
   Funtów szterlingów cały funt.

   "Zapłacić nożem" - mówi Pat
   I cztery noże w stołu blat.
   Szynkarz się zgodził, noże wziął,
   A my poszliśmy dalej z mgłą.

      Fajna ferajna nas tam szła:
      Jim, Pat O'Kinah, Szpunt i ja.

   Ech, co ja tam wam będę plótł,
   Strugać wariata, łgać jak z nut
   To każdy umie, ale tak
   Jak my rozumieć nocy smak

   I smak przygody, która drży,
   Ech, gadać szkoda, wy nie my,
   Wy nie ferajna taka, jak
   Jim, Pat O'Kinah, Szpunt i ja.

      Fajna ferajna nas tam szła:     |
      Jim, Pat O'Kinah, Szpunt i ja.  |bis

«...wróc