JEDEN W SKALI BEAUFORTA

1. Gdy ucichł już ostatni wiew
   I sztil był aż do rana,
   Ciągali żagle w górę, w dół,
   Na zgubę dla bosmana!

      A bosman tylko rozpiął płaszcz
      I zaklął: "Ech, do czorta!"
      Porwane żagle znowu masz.
      Jeden w skali Beauforta!

2. Gehenny ich nie koniec tu,
   Bo wkrótce gorzej wpadli:
   W zupełnie biały, jasny dzień
   Pasat im ukradli!

      A bosman tylko rozpiął płaszcz
      I zaklął: "Do cholery!"
      Maszynie naszej koni brak
      Co najmniej razy cztery!

3. A z głębi zęz dobiegał jęk
   I zawisł, hen, nad morzem:
   "Do domu chcemy wracać już,
   Ach, czemu wciąż nie możem!"

      Hej dzieci, prawdę powiem wam,
      Zakląwszy: "Do cholery!"
      Szczęśliwy wiatr spłoszyły nam
      Cholerne pasażery!

4. A na to stary zejman rzekł
   Nieśmiało, po kryjomu:
   "Gdy cierpliwości jest Ci brak,
   To musisz siedzieć w domu!"

      A bosman tylko rozpiął płaszcz
      I zaklął: "Ech, ojcowie!"
      Ponury łajbie wróżę los,
      Damy dupy, panowie!


  • -
  • Eugeniusz Moczydłowski
  • Krzysztof Klenczon